Dwa miesiące pózniej...
Rosie pov
Jestem już z Bradem dwa miesiące jesteśmy razem szczęśliwi, czasem się sprzeczamy ale najczęściej zaraz się godzimy.
Jutro wigilia klasowa, a co za tym idzie ostatni dzień i mamy wolne od szkoły. Tydzien temu wraz z klasą umówiliśmy się co każdy przyniesie na nią. Ja miałam upiec ciasteczka, Stevi zaś była odpowiedzialna za reszte zakupów, a Brad z James'em przyjść wcześniej i udekorować salę. Z tego co wywnioskowałyśmy wraz ze Stevi za dużo razem nie zdziałają, więc postanowiłyśmy przyjść i im pomóc. Siedziałam w swoim pokoju i pakowałam prezent dla Camili...no niestety musze Wam powiedzieć że ją wylosowałam...A propo losowania Brad wylosował mnie. Przynajmniej jedna dobra rzecz. Skończyłam pakować prezent i postanowiłam naszykować ubrania na jutro. Postanowiłam, że założe czarną baladówke z wysokim stanem, białą bluzke i sweterek.
Po naszykowaniu się na jutro poszłam wziąć prysznic, było dość wcześnie około 22 ale postanowiłam pójść spać. Jutro miałam wraz ze Stevi wstawić się w szkole o 7...tak dokładnie tak wcześnie, gdyż James uważał że im szybciej udekorujemy tym dłużej będziemy siedzieć i jeść. Jak dla mnie za wcześnie, no ale co zrobisz z tak żarłocznym James'em.
* * *
Obudziłam się o 6:00, oczywiście wraz z pomocą budzika...Mimo to wstałam z uśmiechem i poszłam do łazienki ubrałam się, umalowałam a włosy pozostawiłam rozpuszczone.
Ku mojemu zdziwieniu zajeło mi to mało czasu dzieki czemu, jak nigdy udało mi się spokojnie wypić poranną kawę. Po wypiciu spakowałam ciasteczka do torby i prezent dla Camili po czym wyszłam z domu. Poszłam na miejsce w którym umówiłam się z przyjaciółką. Czekałam na nią chwile, gdy ją zobaczyłam uśmiech nie znikał mi z twarzy. Niosła prezent który wyglądał jak wielki cukierek.
- Stev co ty tam niesiesz ? - nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Rosie błagam Cię nic nie mów, nawet nie wiesz jak się meczyłam przy pakowaniu.
-A co ty tam masz?
- Jak to co piłke do nogi kupiłam...
- To dobrze już myślałam że chcesz zespuć formę James'a i kupiłaś mu tyle słodyczy.
- Nie coś ty ...
Nie wiem czy Wam spomniałam Stevi wylosowała Jamesa. Dalej do szkoły doszłyśmy śmiejąc się z różnych rzeczy. A że nie miałyśmy daleko do szkoły do za chwile znalazłyśmy się w budynku. W szatni zastałyśmy Nicol, która postanowiła że na Nas poczeka i pójdziemy razem. Rozebrałyśmy kurtki i buty po czym ruszyłyśmy na górę. Nim doszłyśmy do klasy mineliśmy pełno znajomych, którym złożyłyśmy życzenia. Doszłyśmy do sali, drzwi były otwarte a Nas zamórowało. Sala była przystrojona a krzesła i stoły ustawione, a Brad z James'em stali uśmiechnięci od ucha do ucha patrząc na Nas.
- Who...nie wiedziałam że dacie sobie obaj rade...
- Widocznie źle myślałaś skarbie- powiedział do mnie Brad po czym podszedł do mnie i cmoknął w policzek.
- Oj to nie wiem...coś musi się za tym kryć...coś poszło nie tak...prawda James?- spytałam chłopaka
- No wiesz...tak jakby...
- No streszczaj sie nie mamy czasu...
- Nie mamy ani jednego obrusu....
-Echh ....skąd ja to wiedziałam?Na wasze szczęście wziełam go z domu.
Chłopaki usiedli, a my wzięłyśmy się do pracy.
Po nałożeniu obrusu i ułożeniu słodyczy na talerzykach zaczeliśmy rozmawiać z chłopakami na różne tematy i jak się okazało Nina ( nowa kolerzanka ) zakochała w wysokim blondynie z naszej klasy,który na imię miał Tristan .Gdy rozmowa na temat Niny i Tristana zaczęła się rozkręcać, reszta klasy się zebrała i musieliśmy skończyć. Jednak umówiliśmy się, że skończymy wieczorem na kawie.
Usiedliśmy do stołu, nasza wychowawczyni złożyla Nam życzenia i zaczęliśmy łamać się opłatkiem z innymi. Wszystkim smakowały moje ciasteczka, zjedliśmy to co przyszykowaliśmy po czym zaczęliśmy wymieniać się prezentami. Dostałam od Brad'a, piękny złoty łańczuszek z serduszkiem, a na odwrocie była wygrawerowana data dnia, w którym zaczęliśmy ze sobą chodzić. Byłam bardzo szczęśliwa i zaskoczona. Przytuliłam się do Brada, a kilka łez spłynęło mi po policzku.
Już zawsze moge spędzać tak święta...
Od Autorki:
Rozdział świąteczny :D jednak troche opózniony...
Mimo to mam nadzieję że Wam się spodoba. Nie ukrywam że rozczarowaliście mnie...komentarzy coraz mniej albo wcale...bardzo dziekuje Aleksandrze za komentarz ktory dal mi kopa i dzieki temu napisalam ten rozdzial. Nie bede ukrywac z poczatku pisalam z checia...i przyjemnascia teraz gdy przystaliscie czytac i komentowac odechcialo mi sie. Przepraszam. Nie zawiesze opowiadania jednak nie wiem czy beda pojawiac sie regularnie...ten rozdzial jest mega opozniony za co przepraszam ale nie mialam czasu. Postaralam sie jednak i troche dluzszy....
Mam nadzieje ze wezmiecie to pod uwage i moze skomentujecie....
