poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 11

Dwa miesiące pózniej...

Rosie pov
Jestem już z Bradem dwa miesiące jesteśmy razem szczęśliwi, czasem się sprzeczamy ale najczęściej zaraz się godzimy.
Jutro wigilia klasowa, a co za tym idzie ostatni dzień i mamy wolne od szkoły. Tydzien temu wraz z klasą umówiliśmy się co każdy przyniesie na nią. Ja miałam upiec ciasteczka, Stevi zaś była odpowiedzialna za reszte zakupów, a Brad z James'em przyjść wcześniej i udekorować salę. Z tego co wywnioskowałyśmy wraz ze Stevi za dużo razem nie zdziałają, więc postanowiłyśmy przyjść i im pomóc. Siedziałam w swoim pokoju i pakowałam prezent dla Camili...no niestety musze Wam powiedzieć że ją wylosowałam...A propo losowania Brad wylosował mnie. Przynajmniej jedna dobra rzecz. Skończyłam pakować prezent i postanowiłam naszykować ubrania na jutro. Postanowiłam, że założe czarną baladówke z wysokim stanem, białą bluzke i sweterek.
  Po naszykowaniu się na jutro poszłam wziąć prysznic, było dość wcześnie około 22 ale postanowiłam pójść spać. Jutro miałam wraz ze Stevi wstawić się w szkole o 7...tak dokładnie tak wcześnie, gdyż James uważał że im szybciej udekorujemy tym dłużej będziemy siedzieć i jeść. Jak dla mnie za wcześnie, no ale co zrobisz z tak żarłocznym James'em.
                  *   *   *  
Obudziłam się o 6:00, oczywiście wraz z pomocą budzika...Mimo to wstałam z uśmiechem i poszłam do łazienki ubrałam się, umalowałam a włosy pozostawiłam rozpuszczone.
Ku mojemu zdziwieniu zajeło mi to mało czasu dzieki czemu, jak nigdy udało mi się spokojnie wypić poranną kawę. Po wypiciu spakowałam ciasteczka do torby i prezent dla Camili po czym wyszłam z domu. Poszłam na miejsce w którym umówiłam się z przyjaciółką. Czekałam na nią chwile, gdy ją zobaczyłam uśmiech nie znikał mi z twarzy. Niosła prezent który wyglądał jak wielki cukierek.
- Stev co ty tam niesiesz ? - nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Rosie błagam Cię nic nie mów, nawet nie wiesz jak się meczyłam przy pakowaniu.
-A co ty tam masz?
- Jak to co piłke do nogi kupiłam...
- To dobrze już myślałam że chcesz zespuć formę James'a i kupiłaś mu tyle słodyczy.
- Nie coś ty ...
  Nie wiem czy Wam spomniałam Stevi wylosowała Jamesa. Dalej do szkoły doszłyśmy śmiejąc się z różnych rzeczy. A że nie miałyśmy daleko do szkoły do za chwile znalazłyśmy się w budynku. W szatni zastałyśmy Nicol, która postanowiła że na Nas poczeka i pójdziemy razem. Rozebrałyśmy kurtki i buty po czym ruszyłyśmy na górę. Nim doszłyśmy do klasy mineliśmy pełno znajomych, którym złożyłyśmy życzenia. Doszłyśmy do sali, drzwi były otwarte a Nas zamórowało. Sala była przystrojona a krzesła i stoły ustawione, a Brad z James'em stali uśmiechnięci od ucha do ucha patrząc na Nas.
- Who...nie wiedziałam że dacie sobie obaj rade...
- Widocznie źle myślałaś skarbie- powiedział do mnie Brad po czym podszedł do mnie i cmoknął w policzek.
- Oj to nie wiem...coś musi się za tym kryć...coś poszło nie tak...prawda James?- spytałam chłopaka
- No wiesz...tak jakby...
- No streszczaj sie nie mamy czasu...
- Nie mamy ani jednego obrusu....
-Echh ....skąd ja to wiedziałam?Na wasze szczęście wziełam go z domu.
Chłopaki usiedli, a my wzięłyśmy się do pracy.
Po nałożeniu obrusu i ułożeniu słodyczy na talerzykach zaczeliśmy rozmawiać z chłopakami na różne tematy i jak się okazało Nina ( nowa kolerzanka ) zakochała w wysokim  blondynie z naszej klasy,który na imię miał Tristan .Gdy rozmowa na temat Niny i Tristana zaczęła się rozkręcać, reszta klasy się zebrała i musieliśmy skończyć. Jednak umówiliśmy się, że skończymy wieczorem na kawie.
Usiedliśmy do stołu, nasza wychowawczyni złożyla Nam życzenia i zaczęliśmy łamać się opłatkiem z innymi. Wszystkim smakowały moje ciasteczka, zjedliśmy to co przyszykowaliśmy po czym zaczęliśmy wymieniać się prezentami. Dostałam od Brad'a,  piękny złoty łańczuszek z serduszkiem, a na odwrocie była wygrawerowana data dnia, w którym zaczęliśmy ze sobą chodzić. Byłam bardzo szczęśliwa i zaskoczona. Przytuliłam się do Brada, a kilka łez spłynęło mi po policzku.
Już zawsze moge spędzać tak święta...




Od Autorki:
Rozdział świąteczny :D jednak troche opózniony...
Mimo to mam nadzieję że Wam się spodoba. Nie ukrywam że rozczarowaliście mnie...komentarzy coraz mniej albo wcale...bardzo dziekuje Aleksandrze  za komentarz ktory dal mi kopa i dzieki temu napisalam ten rozdzial. Nie bede ukrywac z poczatku pisalam z checia...i przyjemnascia teraz gdy przystaliscie czytac i komentowac odechcialo mi sie. Przepraszam. Nie zawiesze opowiadania jednak nie wiem czy beda pojawiac sie regularnie...ten rozdzial jest mega opozniony za co przepraszam ale nie mialam czasu. Postaralam sie jednak i troche dluzszy....
Mam nadzieje ze wezmiecie to pod uwage i moze skomentujecie....

czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 10

Moje rozmyslania przerwaly krzyki za oknem...
                  *  * *
Wstałam i wyjrzalam przez okno , szczeka mi opadła z wrazenia. Zobaczylam Brada śpiewajacego piosenke. Otworzylam okno by lepiej slyszec slowa " If you wants words to get your mind at rest to night
Conne and shout about it
We can talk for 100 miles and drive where you're less surrounded
Cause I can see that the candle you hold inside has a claud around it
How can a heart like yours be that high and dry . When it burns the brightest?..."

Brad's pov
Zaśpiewalem Rosi piosenke , ktora pisalem przez bite dwie godziny i zatytulowalem ja " Shout about it". Mysle ze oddawala to co do niej czuje
-I jak ci sie podoba? - spytałem wspinajac sie na jabłon .
- Była piękna! - przyznała i rozplakala sie ,a ja stwierdzilem ze to dobra okazja by sie jej zapytac.
-Rosi, czy uczynilabys mi ten zaszczyt i zostala moja dziewczyna?
-Jezu... Brad nie wiem co powiedziec-rzekla a ja spuscilem wzrok
-Rozumiem
-Ej ale ja sie zgadzam -gdy to powiedziala pocalowalem ja a ona odwzajemnila pocalunek...
  

O Jezu !!! Strasznie Was przepraszam że taki krótki i wgl ..ale wiecie koniec semestru i takie tam i prostu  ani ja ani S.  która pisze ze mna te rozdziały nie mamy czasu i weny 
Najczesciej nie ma takich dlugich albo w terminie z powodu tego że NIE MA KOMENTARZY i zastanawiam się nad ZAWIESZENIEM bloga...bo po co go prowadzić skoro Was to nie interesuje i nie zostawiacie komentarzy
Do nastepnego.

czwartek, 4 grudnia 2014

Rozdział 9

Oddałam mu pocałunek....to był najpiękniejszy dzień w moim życiu.Całowaliśmy się dalej, gdy nagle ktoś wszedł do schowka......
                   *  *  *
Stevi pov
Rosie poszła z Bradem do jakiegoś schowka na szczotki...dziwne...ale chłopak wyglądał na zdenerwowanego.Moje rozmyslania przerwał James, który właśnie się do mnie przysiadł.
- Cześć, piękna- powiedział cmokając mnie w policzek.
-Heej
- Na kogo tak czekasz, co?
- Na Rosie poszła z Bradem porozmawiać...
-To co masz taką niespokojną mine?
- Noo...bo poszli do schowka na szczotki, Brad był mega zły na Rosie no i nie wracają od 15 minut....
- To chodzmy sprawdzić czy się nie pozabijali- powiedział rozbawiony James.
Wstaliśmy z naszych miejsc i poszliśmy do schowka.Chłopak otworzył ostrożnie drzwi i to co tak ujrzeliśmy zszokowało Nas obu....
                *   *   *
Rosie leżała na Bradzie i całowali się w najlepsze....nie mogłam w to uwieżyć.Myślę że James tak samo.
- Łooo !! No prosze, prosze - krzyknął James, a Rosie i Brad odskoczyli od siebie i próbowali jak najszybciej wstać z podłogi. Co mnie bardzo rozśmieszyło.
- Tooo...nie tak jak myślicie - powiedziała Rosie. Zadzwonił dzwonek na lekcje.
- Dobra nie wiem jak to było,pózniej nam powiecie.Idziemy na lekcje....-powiedziałam wychodząc ze schowka z Jamesem.

Rosie pov
Chciałam jak naszybciej wyjść z tego pomieszczenia i udać się na lekcje....niestety Brad złapał mnie za ręke, a znak żebym poczekała.
- Rosie..nic się nie stało...
- Brad wiem...ale nie musieli tego widzieć...chodzmy na lekcje.
Poszliśmy na lekcje na szczęście była to ostatnia.Jak najszybciej chciałam wrócić do domy unikając rozmowy ze Stevi.
Udało mi się, po lekcji odrazu poszłam do domu. Dzień minął mi zwyczajnie, zjadłam obiad potem sobie pośpiewałam i przyszedł czas na lekcje i nauke. Nie znosiłam tego coraz bardziej...nie mogłam się skupić. W końcu po wielkiej morderce udało mi się dobiec do końca odrabiania lekcji.
Nie miałam już siły na nic...dochodziła 19 jednak byłam tak padnięta że poszłam zrobic sobie kolacje. Wróciłam do pokoju i opadłam na łóżko...a to dopiero środa....
Moje rozmyślania przerwały krzyki za oknem...

Kochani ! Miał być długi jednak mam taki zapierdziel w szkole tyle nauki sprawdzianów i wogóle. Wiec postanowiłam podzielić to na 2 części..
Mam nnadzieje że mi to wybaczycie a takze to że jest z małym opóznieniem obiecuje że to już się nie powtóży....
Licze na Wasze komentarze z opiniami !!
Do CZWARTKU kochani :-)

środa, 3 grudnia 2014

Kochani!

Z powodu że obiecałam długi rozdział ....przepraszam ale wymaga on troche poprawek wiec ukaze sie jutro ( 4.12.14) :-) przepraszam ale zapraszam Was jutro !

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 8

- Rosi nie okłamuj mnie Camila słyszała twoją rozmowe ze Stev na stołówce.....
                   *  *  *
   Nie no nie moge w to uwieżyć...Brad bardziej wieży w słowa tej pudrowanej lali niż mi....Musiała podsłuchać kawałek naszej rozmowy i już plotki puszcza.
- Brad najpierw zastanów się komu wieżysz mi czy . :*** mili ....
- Rosie no jasne że tobie, ale nie powinnaś rozpowiadać takich głupich histori
- Brad...ale ja nic takiego nie mówiłam- musiałam go jakoś uspokoić
- To skąd te słowa Camili ??!!- powiedział i usiadł na pustym kartonie.
- Musiała podsłuchać moją rozmowe ze Stevi...
- Czyli jednak coś mówiłaś
- Dobrze, opowiem Ci moją wesję...Jak weszliśmy do sali to potem usiadłam ze Stev ...spytała się czemu się spóźniłam..to jej powiedziałam że spałam z tobą i ona zrozumiała to w innym sensie...i po lekcji poszłyśmy na stołówkę coś zjeść. I nie wytrzymała gdy tylko usiadłyśmy do stolika wydarła się " opowiadaj jak to spałaś z Bradem " i widocznie uslyszała to Camila ...- usiadłam na kolanach Brada i wtuliłam się w niego - Ja naprawde nic takiego nie mówiłam, przepraszam.
- Rosie, to ja przepraszam nakrzyczałem na ciebie.Bo uwieżyłem jakiejś plotce ...przepraszam - powiedział głaszcząc mnie po plecach.
- Zapomnijmy o tym...- nie dokończyłam, gdyż karton na którym siedzieliśmy zarwał się pod nami i w jednej chwili leżałam na Bradzie.
- Widzisz jaka jesteś gruba ! Zarwałaś karton - powiedział żartobliwie Brad, nie chciało nam się wstać i leżeliśmy tak dalej
- Rosie ?
- Tak- spytałam zaciekawiona unosząc głowę do góry, pochyliłam się nad Bradem i spojrzałam mu w oczy.
- Kocham Cię- nie mogłam w to uwieżyć, moje marzenia się spełniły
- Ja ciebie też...- nie spończyłam, gdy chłopak musnął moje usta.Oddałam mu pocałunek....to był najpiękniejszy dzień w moim życiu.Całowaliśmy się dalej, gdy nagle ktoś wszedł do schowka......

Kochani ! Chciałam zacząć od tego że ogromnie Was przepraszam !! Wiem rozdzial mial pojawic sie w środe...jest mi naprawde przykro ale kolezanka ktora pisze ze mna te opowiadania znow mnie wystawila i te opoznienia najczesciej sa przez mnia ....
Ale skonczmy z tym ! Co wy na to ze dacie mi 3 kom a rozdzial w środe ??? Tym razem na 100% bedzie w srode takze zapraszam juz w srode poniewaz mam mega wene. Przepraszam takze za taki krotki jednak wynagrodze Wam to meeega dlugim w srode !! 
Pozdrawiam !! Zostawcie komentarze i wpadnijcie w środe wieczorkiem. Buziaki    :** Rosie xxx  

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 7

- Dobrze przepraszam... - powiedziałam i w ogóle nie salesię na lekcji bo ciagle myslałam o Bradzie jaki z niego dobry przyjaciel...

                     * * *
Gdy lekcja się skończyła, poszłam wraz ze Stevi na stolówkę.Byłam głodna więc zaczęłam jeść swoje śniadanie, natomiast moja przyjciółka była tak przejęta, tym że " spałam z Bradem " nie mogła spokojnie zjeść i strasznie kręciła się na swoim miejscu. Zaczęło mnie to denerwować.
- Stevi ?
- Tak ? - spytała się, jeszcze bardziej uśmiechająć się.
- Czy mogłabyś przestać się tak wiercić, masz robaki w tyłku czy co !?
- Nie żadnych robaków nie mam ale nie moge sie oswoić z myśla że spalas s moim bratem
-Zaraz- powiedziałam z lekkim zdziwieniem jak ona to zrozumiała-jak ty mnie zrozumialas?
-No tak, że przespałaś się z moim bratem.
-Hahahaha
- Co cie tak bawi- spytała mnie z powagą Stevi
- Nic , tylko ja z nim nie spałam w tym sensie.Stevi, on spał u mnie na kanapie...bo przyjechał nawalony do szpitala a potem nie pozwoliłam mu wracać do domu po pijanemu to spał u mnie na kanapie. I obudzialam się dopiero o 9 dlatego się spóznimy... głupia myślała że spałam z Bradem-powiedziałam i lekko kopnęłam, ja pod stołem.

Brad pov
Właśnie miałem iść do Rosie na stołówke, gdy usłyszałem rozmowe dziewczyn.
- Nie uwieżycie ! Rosie spała z Bradem !- usłyszałem co powiedziala jedna z nich Camila.
Postanowiłem dowiedzieć się o co chodzi.Przecież nie spałem z Rosalie.Podszedłem do grupi dzieczyn.
- Camile, czy możemy porozmawiać ?
- Jasne - powiedziała i odeszliśmy trochę dalej od dzieczyn- o co chodzi ?
- Czemu rozpowiadasz wszystkim że spałem z Rosalią ? Skad to wiesz ?
-Otóż, kochaniutki przypadkiem słyszałam jak rozmawia o tym sama Rosi ze Stevi na stołówce...a co to nie prawda ??? Nie spałeś z Rosi ?
- W tym momencie to nie ważne, cześć - odpowiedziałem wściekły i jak najszybciej musiałem dostać się na stołówkę.Jakie ona ploty rozpowiada ! Fakt ...podoba mi się...ale żeby tak rozpowiadała kłamstwa o nas.Gdy dotarłem na stołówkę szybko ją odnalazłem. Siedziała wraz ze Stevi i jakby nigdy nic śmiały się do rozpuku. Podszedłem do nich.
- Oooo..Brad- powiedziała uśmiechając się Rosi.
- Rosalio czy mozemy porozmawiać?
- Brad ? Czy coś się stało czemu mówisz Rosalio to coś poważnego ?
- Tak, choć - powiedział jakby był na mnie zły...tylko co ja zrobiłam...
- Zaraz wracam- powiedziałam do przyjaciółki i poszłam za Bradem.
  Zaprowadził mnie do jakiegoś schowka na szczotki...genialnie.
- To słucham Bradly ...o co chodzi ?
- ROSALI MOGE WIEDZIEĆ CZEMU CAŁA SZKOŁA GADA O TYM ŻE ZE MNA SPAŁAŚ.
- Brad spokojnie ja nic takiego nie mówiłam
- Rosi nie okłamuj mnie, prosze Camila słyszała twoją rozmowe ze Stev na stołówce.....

Kochani ! Baaardzo Was przepradzam za to opóźnienie ale sami wiecie nauka i nauka....ale postarałam się o trochę dłuższy. Mimo opóznienia licze na komentarze *-*.
Kocham Was !
Ps: jeśli zostawicie 3 komentarze to nowy rozdział nie w czwartek a w ŚRODĘ. Ale jak będą 3 KOMENTARZE.

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 6

Wyszłam z pokoju i poszłam sie wykąpać...po czym położyłam się spać.

Jest już rano. Spałabym dalej, ale niestety obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek była 9:00. O matko- pomyślałam ,spóźniłam się do szkoły i to już pierwszego dnia.
Spiełam włosy w niechlujny kok i zeszłam otworzyć drzwi , bo ktoś się strasznie dobijał do drzwi. Zchodząc zorientowałam się , że Brad śpi na kanapie w samych bokserkach. Otworzyłam drzwi, a tam stała moja mama.
- O hej mamo- powiedzialam lekko speszona
-Hej! Co ty robisz jeszcze w domu?.- nie zatrzymałam jej, odrazu powędrowała w strone kuchni-.. i to z Bradem?- krzyknela, gdy zobaczyła śpiącego chłopaka na kanapie w salonie.
-Mamo spokojnie.-próbowałam ją uspokoić- Brad spał dzisiaj u nas, bo było już po 23 jak chciał iść do domu, ale ja mu nie pozwoliłam- tłumaczyłam-Zaraz będziemy wychodzić.
- No dobrze- powiedziała uspokojona
(20 min później)
Brad pov
Przyszliśmy do szkoły mega spóźnieni. Szybko poszliśmy do klasy. Wszyscy się na mnie i Rosi spojrzeli. Długo tłumaczyliśmy się pani czemu sie spóźniliśmy sie na lekcje.

Rosi pov
Gdy pani uległa i kazała nam usiąść. Brad poszedl do Jamesa a ja usiadlam z Stevi. Spojrzala na mnie tak dziwnie.
-Co?- spytalam
-Czemu sie spóźniłaś ty nigdy sie nie spóźniasz.
-Spałam z Bradem...
-Co?! Z Bradem?-prawie krzykneła , ale wystarczajaco głośno ,żeby nauczycielka usłyszała.
- Panno Styles!Prosze nie rozmawiac nie dojść, ze sie spózniłas to jeszcze gadasz!!!- rzekła moja pani z chemii
- Dobrze przepraszam... - powiedziałam i w ogóle nie skupiłam się na lekcji bo ciagle myslałam o Bradzie jaki z niego dobry przyjaciel...

Hejka kochani !!! Moge Wam oglosić że to już 6 rodział ! Jak myślicie jak sprawa potoczy się dalej ???
Komentujcie :***

niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 5

                                                   Czytasz=Komentujesz !!


Tak się cieszyłam...Brad przyjechał żeby mnie wesprzeć...zaraz...ale czy on nie był pijany !!! ....


Tak bardzo potrzebowałam teraz Brada przy sobie....jednak gdy przypomniałam sobie, że byliśmy nie całą godzinę temu na imprezie i go odwoziłam do domu bo był meeega wstawiony......
-Eee..Brad-spytałam odsuwając się od chłopaka
-Tak ?
-Jak się tu dostałeś ?? Przecież jesteś pijany i nie całą godzinę temu zaciągałam cię na pół żywego do domu !!
-Spokojnie Ros ...przyjechałem  taksówką....ale teraz to nie jest najważniejsze...lepiej powiedz mi co się stało z Anne ...
I tu posmutniałam ...usiadłam na podłoże ..już nie miałam siły dojść do jakiegoś krzesełka...poprostu oparłam się o ścianę i osunęłam się na podłogę....Oparłam głowę o ścianę, a nogi podkurczyłam i schowałam w nie głowę.
-Rosie...wszystko okey- spytał mnie Brad siadając koło mnie.
-Brad...nic nie jest okey...nic......nie jest dobrze...najpierw tata zginął w wypadku ...teraz Anne....Brad..ja nie dam rady...
-Ross....dasz rade.....damy rade razem...
-Dziękuje że jesteś..-otarłam łzy i przytuliłam chłopaka- chodź pojedziemy do domu....
-Okey
Pożegnałam się jeszcze z mamą i wyszliśmy ze szpitala.Pojechaliśmy taksówka do mnie do domu, bo było bliżej.Gdy dotarliśmy do domu chłopak uwalił się na kanapie.Zaproponował abyśmy obejrzeli fim.Padło na "Dawce Pamięci ". Film okazał się ciekawy i żadne z nas nie zasnęło podczas oglądania.Po godzinie Brad i ja zrobiliśmy się  głodni, nie miałam siły na nic więc zamówiliśmy pizze. Film i pizza się skończyła więc wstałam z kanapy i zaczęłam zbierać opakowania i brudne talerze.
-Rosie??
-Tak??-spytałam z ciekawości patrząc na chłopaka
-Mogę u ciebie przenocować.....wiesz....jest późno i no...
-Rozumiem-przerwałam mu
-To mogę
-Jane że tak - uśmiechnęłam się i wyszłam z salonu w kierunku kuchni.Wychodząc usłyszałam ciche "ehh" Brada.
Pozmywałam naczynia i ogarnęłam kuchnie. Powiem że całkiem duży bałagan zrobiliśmy.Po wszystkim weszłam do salonu.Zobaczyłam że Brad już śpi, nie chciałam go budzić więc po cichu wyszłam z pokoju.Poszłam na górę i wyjęłam jakiś koc dla chłopaka żeby nie zmarł.Dobrze że mamy nie ma dzisiaj i jutro w domu...
Zeszłam na dół i weszłam po cichu do salonu...przykrywając Brada zauważyłam udaje że śpi..
-Brad !!
-No co?
-Ehhh no nie umiesz udawać że śpisz....śpij śpij- przykryłam go kocem
-Rosie...
-Tak??
-Masz może jakieś dresy, dla mnie ? Nie wygonie mi w tych rurkach
-Eee...nie nie mam...ale możesz spać w bokserkach mi to nie przeszkadza...-powiedziałam a Brad zerwał się z łóżka i ściągnął spodnie po czym znów się położył...Chciało mi się z niego śmiać jednak powstrzymałam się
-Ehhh ..odrazy lepiej, dobranoc Rosie
-Dobranoc Brad
Wyszłam z pokoju i poszłam się wykąpać..po czym położyłam się spać.
                                                    *  *  *
Kochani to już...5 rozdział Naszego ff o TV....Przepraszam że tak późno i taki krótki, jednak następny będzie dłuższy....! I jak juz zauwazyliscie postanowilam zmienic imie glownej bohaterki.

piątek, 7 listopada 2014

Ważna informacja !

Uwaga !! 3 ważne informacje
1. Z powodu braku czasu ( szkoła itp.) rozdział ukaże się w niedzielę :-(
Bardzo Was przepraszam ..ale nie miałam czasu właśnie kończę wiec w niedzielę ukaże się JUŻ 5 ROZDZIAŁ !!
2. Baaaardzo Was proszę zostawiajcie komentarze :-) To daje mi weny
3. Rozdziały będą co czwartek :-) ( po warunkiem 3 kom )

                                                                       Pozdrawiam Rosie :-*
(A i po tym postem też zostawcie komentarze :-) pokażcie że jesteście )

środa, 29 października 2014

Rodział 4

-Nie ,umrzesz slyszysz? -powiedziałam , lecz było już za późno. Ona zmarła. Mój świat się zawalił
Spojrzałam na moją siotrę, nadal do mnie nie docierało to że nie ma jej już z Nami....
Urządzenie do którego była podłączona Anne zaczęło wydawać głuchy dzięk....
Zaczęło do mnie docierać, co się stało...
- Niee ona musi żyć !!! To moja siostra !! Anne słyszysz nie zostawiaj mnie !! Nie zostawiaj....-z początku szarpała za koszulke Anne....a potem bezsilnie polożylam się na jej klatce piersiowej mocno do niej przytulając...Anne ona zawsze będzie w moim sercu ...powtarzałam sobie w myśli....rozplakałam się.Do sali weszli lekarze, kazali mi wyjść z sali.
Wyciągnełam chusteczke z torebki, zaczęłam wycierać łzy. Po czym  wyszłam z sali...spojrzałam na nią ostani raz...Była taka piękna i młoda ...czemu ona....
Wyszłam...a mama spojrzała na mnie....
-Mamo..Anne...ona nie żyje - po czym, znów się rozpłakałam ... Mam mocno mnie przytuliła.Jej też zbierało się na płacz, jednak była silna i wytrzymała. Gdy przestałyśmy się pocieszać, mama poszła do Anne.
Załamana usiadłam na krzesełku...wyjęłam telefon, po czym go odblokowałam. Miałam 3 nie odebrane połączenia i 1 SMS od Brada.
Jak u Anne ? Odezwij się jak będziesz mogła
#Brad
Postanowiłam, że powiem mu co się stało...jest moim przyjacielem i powinien wiedzieć.
Jeszcze u niej jestem...Brad ona nie żyje..lekarze o nią walczyli...ale się nie udało ..
#Rosie
Odłożyłam telefon, do torebki. Przypomniałam sobie, że od tego płaczu rozmazał mi się makijaż. Wstałam i ruszyłam w stronę łazienki.
                  *  *  *
Po do prowadzeniu się do porządku, wracjąc stanęłam przy drzwiach do sali Anne.Zobaczyłam jak mama płacze...zrobiło mi się smutno gdy znów spojrzałam na nie żyjącą już siostre.Łzy spłynęły mi po policzku.Otarłam jest i zamknęłam oczy.Nie wyobrażam sobie życia bez niej, była moją siotra a zarazem najlepszą przyjaciółka.
Nagle..poczułam czyjeś ręce na moich biodrach...Brad !!
Bez wachania odwrociłam się do chłopaka i wtuliłam się w Niego ....
-Brad !
-Rosie przyjechałałem jak najszybciej jak mogłem...- tak się cieszyłam...Brad przyjechał żeby mnie wesprzec...zaraz...ale czy on nie był pijany !!! ....
Hejka kochani ! Przepraszam że taki krótki ale wiecie szkoła obowiązki...itp.
Za to obiecuje że nastepny bedzie mega ciekawy i długi...
Jednak prosze o komentarze...nowy rozdzial pod warunkiem 3 komentarzy !! Dacie rade !?

środa, 22 października 2014

Rodział 3

Uwaga !! Nowy rodział pos warunkiem 5 komentarzy !! Dacie rade ??
Jechałam , a w myślach chodziło mi tylko jedno słowo"twój Brad"...W pewnym momencie wszystki minelo w jedenj chwili . Jakieś auto , którego nie spotrzegłam uderzyło we mnie... Zapadła ciemność...
Stevy's pov
Jechałam z Jamesem z dyskoteki. Kłóciliśmy się o jakąś pierdołe , już nawet nie pamiętam o co, gdy nagle James nie zobaczył samochodu przed nami i zderzyliśmy się.
-James ??!! Czy w tym aucie nie siedzi Rosie !!??
-Nie wiem -powiedział , a ja szybko wybiegłam z samochodu, a chłopak za mną.
-O mój Boże Rosie! - zaczełam krzyczeć i płakać.
-Stevi , proszę cię uspokuj się.
-Jak mam sie uspokoić, przez ciebie ona mogła zginąć-zaczęłam płakać -Ros to moja najlepsza przyjaciółka, nie wiem co bym zrobiła gdyby jej zabrakło- powiedziałam przez łzy i wstałam i podeszłam do Jamesa i już chciałam dać mu w policzek, lecz był szybszy i złapał moją ręke.
James pov
Stevi wstała i chyba chciała mnie uderzyć , ale ją złapałem za nadgarstek. Zaczęła mnie bić i krzyczeć na mnie.
-Stevi, proszę uspokuj sie - powiedziałem spokojnie i podniosłem jej podbrudek tak by mogła patrzeć mi w oczy. I pocałowałem ją delikatnie.
-Już jest dobrze , tylko co z Rosie?-spytała
-Może zawiozę was do jej domu i tam dojdzie do siebie bo tylko zemdlała.
-Dobrze , a później zobaczymy co dalej-powiedziała
Stevy's pov
James i Rosie do jej domu.A ja jechałam za Nimi samochodem potrąconej dziewczyny.Gdy dotarliśmy, nie miałam zbytnich problemów, żeby znaleźć klucze , zawsze są pod wycieraczką.
-Połóż ją na sofie, a ja zrobie jej okład na głowe- rozkazałam Jamesowi.
-Dobrze, moja królewno-powiedział i sie uśmiechnął. Jejku jak ja lubie jego uśmiech jest wtedy taki uroczy....Stevy ! nie myśl o tym teraz tylko o Rosie- skarciłam się
[1godz później]
Siedzieliśmy cały czas przy mojej przyjaciółce.Rosie spała na kanapie, a ja z Jamesem siedzieliśmy na przeciwko kanapy na której spała.
  Rosie obudziła się i chciała wstać, jednak zakręciło jej się chyba w głowie.Mało co nie upadła na podłogę, na szczęcie James ją złapał.
-Czemu ja jesten w domu, a nie w szpitalu?-spytała siadając na kanapie i łapiąc się za głowę.
-W szpitalu ?-zapytałam zdziwiona
-No tak bo Anne jest w szpitalu i muszę być przy niej -powiedziała
-Dobra, zaraz Cie zawieziemy-powiedziałam wzrokiem szukajac Jamesa. Na szczęście był w kuchni.
Zoey pov
-James-zawołała Stevi
-Hmm?
-Zawieziemy Rosie do szpitala-powiedziałam
-Dobrze, słońce ale nie sadzisz ,że trzeba powiadomić  Brada o wypadku?
-Tak to dobry pomysł- odpowiedziała mu, moja przyjaciółka.
-Co ?! Po co Brada...m..m..my przecież nie jesteśmy razem...- skłamałam..nie chciałam powiedzieć, im że...prawie pocałowałam się z Bardem..Jasne podoba mi się i to strasznie...Chcialabym z Nim być, ale pewnie nie m szans..Moje romyślenia przerwał James, który właśnie wszedł do salonu.
-Ohh ...Rosie nie miałem tego na myśli...chodzilo o to że poprostu skoro wszyscy się przyjaźnimy to powinnien o tym wiedzieć
-Aa...dobra to co robimy ?-spytałam
-Idzcie do auta , a ja dam mu znać
James zawiózł mnie do Anne.A sam z Stevi pojechali do domu.Weszłam na oddzial i spytałam się gdzie leży moja siotra.Gdy weszłam na odpowiedni korytarz, ujrzałam zapłakaną mamę która siedziała przed salą.
-Hej mamo
-Hej miałaś być 30 min temu
-No wiem ,przepraszam Cię, ale były korki
-Mhm , dobra- choć bo się o ciebie pytała
-Ok
[2min później]
-Hej Anne jak sie czujesz?
-Hej Rosie , a dobrze- powiedziała i wskazała miejsce obok siebie.Mama wyszła zostawiając nas same. Usiadlam i przytuliłam sie do niej.Anne zawsze tak ładnie pachniała.
-Ros?-spytała, a ja wyprostowałam się i spojrzalam na siotre.
-Słucham
-Co bedzie jesli umre?-spytała i zamknela oczy.Spłynęly jej po policzku 2 lezki ktore orarlam
-Nie ,umrzesz slyszysz? -powiedziałam , lecz było już za późno. Ona zmarla. Moj swiat sie zawalil
I co wy na to !? 3 rodział za Nami.
Jak myslicie bo będzie dalej ? Nowe rozdziały w każdy czwartek POD WARUNKIEM 5 KOMENTARZY
Rodział napisała S. Także dziękuje jej za pomoc i współprace. :***

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 2


Uwaga !!! Nowy rodział jak będą 3 komentarze !!!!

Nasze twarze dzielily juz tylko milimetry....
Wszystko było by dobrze, gdyby mój telefon nie zaczął dzwonić.
Automatycznie osunęliśmy się od siebie, a zawiedziony Brad poszedł w kierunku swojego łóżka i usiadł na nim.A ja sięgnełam do kieszeni po telefon.Na wyświetlaczu pojawił się napis "Mama "
- No super, tego brakowało - powiedziałam pół szeptem.
-Co się stałooo- powiedział do mnie jąkający się Brad
-Moja mama- odparłam po, czym odebrałam telefon.
-Halo ?
-Cześć córuś, czemu nie ma cię jeszcze w domu
-Mamo, nie jestem mała mam 17 lat !- odpowiedziałam z ironią
-Wiem, wiem ale słuchaj Anne źle się poczuła i jesteśmy w szpitalu...
-Co, jasne już jade za 30 minut będe papa - po czym sie rozłączyłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
-Co się stało, słonce- spytał mnie Brad.
-Chodzi o to że moja siostra ...ona jest chora na białaczke i..i Brad ona źle się poczuła i jest teraz w szpitału...Brad ona może umrzec
- spokojnie - powiedział - wszystko będzie dobrze - podszedł i mnie przytulił a ja rozpłakałam się wtulona w jego ramie wdychając    jego nieziemskie perfumy                            
Jejku ale on ładnie pachnie pomyślałam.Rosie nie myśl teraz o jego perfumach tylko jedź do szpitala-skarciałam się w duchu
-Brad ja już muszę jechać mama i Anne a przedewszystkim ona mnie teraz potrzebuje ja już pójdę- powiedziałam i chciałam się uwolnić z jego uścisku lecz był silniejszy.
- Brad!-prawie krzyknełam- dusisz mnie - i wtedy jego uścisk się poluźnił a ja mogłam iść.
- Cześć, do jutra- powiedziałam i dałam mu całusa w policzek                                               
 -Pa Rosie...- powiedział i usiadł na łóżku.
   Wyszłam od Brada zamykajając po cichu, byłam pewna ze zasnął.
Wsiadłam do auta i dostałam sms-a. " Już tęsknie mam nadzieję, że następnym razem dostane tego całusa ;*.Twój Brad ". Jechałam, a w myślach chodziło mi tylko jedno słowo " twój Brad "....
W pewnym momencie, wszystko minęło w jednej chwili.Jakieś auto, którego nie spostrzegłam uderzyło we mnie...Zapadła ciemność...
  

środa, 8 października 2014

Rodział 1

   Rosie pov
 - Może przestałabyś się tak na niego gapić?- powiedziałam do przyjaciółki , a sama zaczęłam patrzeć  się na Brada.                                       
 -A ty może przestałabyś się tak gapić na mojego brata?-powiedziała wytykając mi język. Odpowiedziałam jej tym samym
  -Może byście tak zaczęły słuchać , co dyrektor mówi ,hę?-powiedział Brad i pokazał rząd tych swoich białych zębów. Posłuchałyśmy Bradzia i przestałyśmy romawiać..
Minął apel , poszliśmy do sali.Pani podała nam nowy plan lekcji i tak dalej...Po wszystkim wyszliśmy na plac przed szkoła i czekaliśmy na Ericka.
-Hej- powiedział gdy wkońcu przyszedł- idziecie czy będziecie stali jak słupy soli? Bo umieram z głodu. - powiedział na jednym wdechu.                             
     Zaśmialiśmy się tylko i poszliśmy do Nado's na kurczaki . Wspominałam już że jesteśmy kurczakożercami? Nie? To teraz mówię.
Stevy's pov                                         
-Może uczcijmy to że jesteśmy w drugiej LO i chodźmy na impreze. Co wy na to?- spytałam , dyskretnie patrząc na Jamesa      
-Świetny pomysł- krzyknęli chórem , tylko Eric , był trochę smutny         
  -Eric-powiedziałam
-Hmm- odpowiedział dalej lustrując wzrokiem podłogę                 
-Może chciałbyś pójść.....-twarz chłopca rozjaśnija się , by zaraz potem znów posmutnieć-... do twojego kolegi pogracie w gry , zobczysz będzie fajnie
 -No dobra-stwierdził i tak od nichcenia uśmiechnął się
Gdy zawieżliśmy Erica do Jeka to pojechaliśmy do klubu "Magic". Weszliśmy i zapach alkoholu zmieszany z tytoniem walił po nozdrzach                                      
  -Jeśli chcesz to możemy poszukać czegoś innego- powiedział James , łapiąc mnie za rekę.
-Nie trzeba, tu jest fajnie -stwierdziłam - chodźmy zatańczyć -powiedziałam i pociągnęłam go za sobą . 
-My zostaniemy przy barze - krzyknęła do nas Rosie
 Rosie pov                                           
Siedziałam z Bradem, przy barze rozmawialiśmy i piliśmy drinki.Ja wypiłam około 2...a Brad chyba nawet 7. Dlatego po pięciu piosenkach tak się spił ,że nie mógł utrzymać sie na nogach. Z niecierpliwością czekałam oczekiwałam kiedy Steve raczy się ujawnić. Nie musiałam długo czekać , po chwili przyszła cała rozpomieniona trzymając Jamesa za ręke.
  - Co jest z Bradem?- spytał James, widząc go w fatalnym stanie.                                      
-Spił się w trupa-powiedziałam - wy tu zostańcie i bawcie się dobrze , ja go odwioze do domu powiedziałam.            
 -Masz klucze od mojego samochodu-powiedziała Steve i już zaczeła ich szukać po torebce.
-Nie, pojedziemy taxi- stwierdziłam i wzięłam Brada pod ramię- 
Do jutra- krzyknęłam im przez ramie.   Nawet nie wiem czy Steve coś do mnie powiedziała.                          [10 min później]                         
-Jesteśmy na miejscu- powiedziałam i zaprowadziłam go do jego pokoju
-Dziękuje Ci Rosieeeeeee-powiedział do mnie Brad , a ja oblałam się rumieńce, na tą przedłużoną samogłoskę.               
-No coś ty nie ma za co- powiedziałam , a Brad zbliżył się do mnie tak że nasze twarze dzieliły już tylko milimetry....
     

  I co wy na to już pierwszy rozdział za Nami. I jak Wam się podoba ? Jak myślicie co stanie się dalej ? Czy Brad pocałuje Zoey....
Komentujcie i pamiętajcie Wy komentujecie, a my się motywujemy do daleszej pracy
Dziękuje tak że, Sandrze za pomysły i ten rodział :*

wtorek, 7 października 2014

Prolog

Dziś jest 1 września.Zaczął się rok szkolny. Wraz ze Stevi, moją przyjaciółką zaczynamy 2 rok w Liceum. Właśnie idziemy na rozpoczęcie, wraz z  braćmi Stevi Erickiem i Bradem a także z najlepszym przyjacielem Brada ,Jamesem .Gdy weszliśmy do szkoły rodzieliliśmy sie ze Erickiem ponieważ on jest w 1 liceum. Nasza czwórka poszła w strone klasy 2d .Rozpoczął się apel.Po pewnym czasie przyjaciółka zaczyna mnie już trochę irytować , bo cały czas gapi się na Jamesa ,który stoi przed Nami....